Apart i Mia na urlopie w Czechach

W tym roku zdecydowaliśmy się na kilkudniowy wyjazd do Czech. Byliśmy w kilku miejscowościach, korzystając z atrakcji miejskich jak i pieszych wycieczek po górach. Planując wyjazd z psami, zaczęliśmy badać sytuację pod kątem zakwaterowania i dostępnych atrakcji, a w trakcie urlopu znaleźliśmy inne warte polecenia miejsca oraz lokale. Cały wyjazd uważamy za udany i z przyjemnością podzielimy się z Wami naszymi doświadczeniami.

Velké Losiny
Naszym pierwszym przystankiem była niewielka miejscowość w pobliżu polskiej granicy. Zatrzymaliśmy się w pensjonacie „Ubytování Mlýn”, prowadzonym przez bardzo miłych i lubiących zwierzaki Polaków. W okolicy jest sporo terenów zielonych, więc nie ma problemu zarówno z krótkimi jak i dłuższymi spacerami.

Będąc tam, odwiedziliśmy dwie atrakcje turystyczne: Muzeum Papieru i nadal działającą tam jego ręczną wytwórnię oraz renesansowy zamek. Na zwiedzanie obu tych miejsc należy wybrać się bez psów, ale nie było to dla nas uciążliwe, ponieważ wycieczka w jednym nie trwa dłużej niż godzinę, a pensjonat jest w pobliżu obydwóch tych miejsc, więc Apart i Mia czekali na nas w tym czasie w pensjonacie. Jak wspomnieliśmy, na samo oprowadzanie po zamku psy wstępu nie mają, jednak zamek ten jest usytuowany w dużym, pięknym parku, dokąd możecie zabrać pupila na przyjemny spacer, jeśli tylko będziecie trzymać go na smyczy. My sobie i psiakom tego nie odmówiliśmy 😉
Jeśli chodzi o lokale, to tuż przy Muzeum Papieru znajduje się restauracja oferująca dania kuchni czeskiej  „Restaurace Losín”, gdzie możecie wejść z psem.

Dolni Morava
Z naszych obserwacji wynika, że to miejsce przyciągające wielu turystów. Tutaj przyjechaliśmy tylko na jeden dzień, więc nie podpowiemy w kwestii noclegu, ale chcemy opowiedzieć o głównej atrakcji jaką jest „Ścieżka w obłokach” (Stezka v oblacích). Jest to konstrukcja znajdująca się na masywie górskim Śnieżnik, ma 55 metrów wysokości, 710 metrów długości i znajduje się 1116 metrów nad poziomem morza. Ze Ścieżki można podziwiać niesamowite widoki. Do samej atrakcji można dostać się na dwa sposoby: kolejką linową, którą wybiera większość turystów oraz na pieszo, spacerem po górskich szlakach – tę opcję wybraliśmy my. Uwierzcie nam, że warto – nie jesteśmy wielkimi fanami gór, chodziliśmy po nich zaledwie kilka razy w życiu, a bez problemu daliśmy radę zrobić na pieszo całą trasę w obie strony i spacer tamtym szlakiem był bardzo przyjemny. Mało tego, nawet Mia chętnie przeszła całą drogę samodzielnie (w razie czego mieliśmy dla niej specjalny plecak-transporter, który zna, ale wyraźnie domagała się spaceru).

Tuż przy szczycie znajduje się spore schronisko górskie z restauracją, gdzie w jednej z jego części możecie usiąść z psem.

Na „Ścieżkę w obłokach” nie można wchodzić z psami, ale twórcy tej atrakcji nie zapomnieli o czworonożnych towarzyszach. Tuż pod konstrukcją zbudowano specjalne kojce, w których pupile mogą bezpiecznie czekać na swoich właścicieli. Wiedzieliśmy o nich przed przyjazdem, ale do końca nie byliśmy pewni jak to jest zorganizowane i czy zdecydujemy się zostawić w nich psiaki (jeśli nie, to po prostu weszlibyśmy na Ścieżkę na zmianę). Jednak, kiedy byliśmy już na miejscu i zobaczyliśmy jak wyglądają i gdzie dokładnie się znajdują, nasze wątpliwości zostały rozwiane.  Drewniane kojce są solidne i stoją pod Ścieżką i kasami, w miejscu nieuczęszczanym przez turystów, dzięki czemu jest tam ciszej i spokojniej. Wszystkie są oczywiście zamykane na kluczyk. Psy są osłonięte przed wiatrem, a w kojcach w razie czego stoją miski z wodą. Klatki są duże, co bardzo nas ucieszyło, bo nie musieliśmy rozdzielać Mii i Aparta – razem czują się bezpieczniej i dlatego też razem na nas czekali. Zostawiliśmy im też gryzaki, zabawki i nasze rzeczy (nadal miały dużo przestrzeni w środku), zamknęliśmy i poszliśmy na Ścieżkę.

Widoki zapierające dech w piersiach, wg nas naprawdę warto tam wejść i zobaczyć to wszystko. Przeszliśmy Ścieżkę i wróciliśmy do grzecznie czekających na nas psiaków, po czym ruszyliśmy na spacer z powrotem i pojechaliśmy dalej – do stolicy Czech.

Praga
Miasto popularne, odwiedzane przez wielu ludzi. Będziemy z Wami zupełnie szczerzy – ogólnie to był jedyny punkt naszej wycieczki, gdzie niezbyt nam osobiście się podobało. Praga zapadła nam w pamięci jako miasto tłoczne, hałaśliwe i zwyczajnie męczące, a najpopularniejsze atrakcje nie wywarły na nas oczekiwanego wrażenia. Niemniej jednak jest też coś, czym chętnie opowiemy. Zatrzymaliśmy się w hotelu Aron, umiejscowionym w spokojnej okolicy, co niezwykle cenne w głośnej stolicy. W jego pobliżu są mniejsze trawniczki, a kawałek dalej park, także spacery nie są tutaj problemem. Dodatkowo w wielu miejscach znajdują się dyspozytory z papierowymi torebkami na psie odchody. Co więcej, na tych dyspozytorach znajdują się mapki, na których zaznaczone są miejsca, w których należy spacerować z psami na smyczy, a w których mogą pobiegać luzem.

Jeśli chodzi o restauracje, to odwiedziliśmy jedną, ale okazała się być strzałem w dziesiątkę. Byliśmy niedaleko centrum, próbując uciec od tłumów i weszliśmy w jedną stosunkowo spokojną uliczkę, gdzie dojrzeliśmy restaurację z malutkim ogródkiem (dodatkowo ogrodzonym szklaną ścianką, więc dla psiaków jeszcze spokojniej) i jeden wolny stolik, który wydawał się na nas czekać. Lokal okazał się być bardzo przyjazny psom. Od razu zostaliśmy zapytani czy chcielibyśmy wody dla nich i po potwierdzeniu, że bardzo chętnie, przyniesiono nam do stolika pełną niej dużą michę i tu uwaga – zero prowizorki: restauracja przygotowana na czworonożnych gości dysponuje normalnymi psimi miskami, tzn. że nie byliśmy u nich pierwsi i pewnie nie ostatni 😉 Jeśli chodzi o ugoszczenie ludzi, to również polecamy – smaczne jedzenie i pyszne regionalne piwa.

Praską atrakcją, która bardzo przypadła nam do gustu, jest wieża telewizyjna w dzielnicy Žižkov. Nie dość, że zarówno okolica spokojna, to również pobyt na wieży to czysty relaks – zarówno dla ludzi jak i dla psów. Z góry można podziwiać Pragę z lotu ptaka, poczytać informacje o mieście, posiedzieć i odpocząć.

Hradec Kralove
Tu odetchnęliśmy! Po hałaśliwej Pradze pobyt w Hradcu był prawdziwą ulgą. Spokojna i malownicza miejscowość, niepozbawiona ciekawych atrakcji. Nie dajcie się zwieść obiegowej opinii, że jest to miasto nieprzyjazne psom. Planując wakacje natknęliśmy się na takie stwierdzenia w internecie, jednak nauczeni doświadczeniem z innego wyjazdu – nie uwierzyliśmy w to i… dobrze 🙂
Pierwszego dnia wybraliśmy się na rejs po Łabie malutkim parostatkiem – my podziwialiśmy widoki, Apart położył się i spał ukołysany, a dla Mii najciekawsze okazało się dorzucanie węgla do silnika parowego. Podpatrzyliśmy też wtedy jeden z punktów, gdzie miejscowi spacerują i bawią się z psami (tuż koło mostu po drugiej stronie od miejsca, gdzie cumuje parostatek) i oczywiście poszliśmy tam, żeby i nasze czworonogi się trochę powygłupiały.
W pobliżu znajduje się też całkiem spore Centrum Informacji Turystycznej, które okazało się bardzo przyjazne psom – najpierw o tym nie wiedzieliśmy i jedno z nas czekało z psiakami przed wejściem, a tu podchodzi miła pani i mówi, że zaprasza z nimi do środka. Przy jednych drzwiach była nawet wystawiona miska z wodą dla czworonożnych turystów.

Inną atrakcją, gdzie odwiedziliśmy całą ekipą było oceanarium, gdzie można zobaczyć różne zwierzęta, ale i dowiedzieć się ciekawych informacji na ich temat.  Tutaj jednak odradzamy wycieczkę z dużym psem, bo pomieszczenia są niewielkie, a przejścia wąskie.

Jedyną atrakcją, którą zwiedzaliśmy bez psów była „Biała Wieża”. Jest to miejska wieża zegarowa, więc zakaz wstępu z psami jest tu jak najbardziej zrozumiały – jej konstrukcja nie pozwalałaby na bezpieczne zwiedzanie nawet z małym czworonogiem, dlatego Mia i Apart w czasie naszego zwiedzania odpoczywali sobie w hotelowym pokoju.

Na nocleg wybraliśmy pensjonat „U Jana”, którego częścią jest też mała restauracja – równie przyjazna psom. Na samo zakwaterowanie nie możemy narzekać – cicho, spokojnie, pokój czysty i przyjemny, w pobliżu atrakcji kulturalnych i restauracji – jednak jest jeden mały minus związany z lokalizacją: dookoła niemal wszystko kamienne, betonowe i brak choćby małych trawniczków wokół pojedynczych drzew i krzaczków (te są posadzone w donicach), więc szybki spacer odpada, trzeba przejść kawałek, żeby psiak mógł się swobodnie załatwić.

Na spacery polecamy nieduży, ale ładny i idealny na przechadzki park Žižkovy sady, tuż przy murach zamkowych. Park jest czysty i zadbany, a w nocy oświetlają go lampy ustawione przy ulicy. W tamtym miejscu spotykaliśmy też spacerujące miejscowe psiaki.

  

Jeśli chodzi o lokale przyjazne psom, to oprócz restauracji przy naszym pensjonacie, znaleźliśmy też w pobliżu restaurację „Černý kůň”, którą byliśmy zachwyceni. My ze względu na piękną pogodę i obecność psiaków usiedliśmy na jednym z dwóch restauracyjnych ogródków. Niedrogie i nieprzyzwoicie pyszne dania, przyjemna okolica, nic tylko wracać do takich miejsc.

Tuż przed wyjazdem byliśmy w kawiarni CrossCafe – również przyjaznej psom. Po wypiciu kawy i pysznej, gęstej czekolady ruszyliśmy w dalszą podróż.

Les Království
Przejazdem, w drodze do ostatniego punktu naszej podróży, zatrzymaliśmy się w tej wsi, by zobaczyć miejsce iście magiczne. Tamtejsza atrakcja, przyciągająca różnych turystów, to niby „tylko” zbiornik retencyjny, ale Czesi dowiedli, że i takie miejsce może być piękne. Ze względu na pogodę nie zabawiliśmy tam długo, ale krótkiego spaceru po tamtejszej okolicy sobie nie odmówiliśmy. Jeśli komuś marzą się zdjęcia w niezwykłej scenerii, to zdecydowanie możemy polecić okolice zapory wodnej w Les Království.

Adršpach
Wysoko, wyżej, najwyżej! Do tej miejscowości doprowadziła nas długa, wąska, kręta, górska droga. Taki urok tych okolic właśnie. Zaczniemy od zakwaterowania: Skalní Mlýn oferuje pokoje hotelowe oraz chatki umiejscowione tuż przy samym lesie. My wybraliśmy noclegi w chatce i nie żałujemy – małe, ale wygodne i dobrze przystosowane domki w pięknym otoczeniu. Przy hotelu jest też restauracja – z tego co czytaliśmy przyjazna psom, jednak sami nie mieliśmy potrzeby, żeby Mię i Aparta zabierać tam z nami. Nasze psiaki na tyle swobodnie czuły się w domku, że czekały tam na nas bawiąc się lub odpoczywając, kiedy wychodziliśmy na kolację czy partyjkę bilarda.

Jednak główną rzeczą, dla której pojechaliśmy do Adršpachu było oczywiście Skalne Miasto. Jest to bardzo popularna atrakcja turystyczna i wcale nas to nie dziwi, sami nie wykluczamy powrotu 🙂 Opłata za psa w Skalnym Mieście jest naprawdę symboliczna, a w cenie biletu jest papierowy zestaw do posprzątania po psiaku w razie czego.

Czy spacer tam robi wrażenie? Zdecydowanie tak. Według nas, to niezwykłe i pełne uroku miejsce, do którego warto zajechać. Całość dobrze zorganizowana: ścieżki dobrze oznakowane, podpisy na znakach w kilku językach, śmietniki przy dróżkach i w kilku miejscach wiaty z ławkami i stołami, gdzie można usiąść i odpocząć.

Czy jest trudno i wymaga dobrej kondycji? Raczej nie. Widzieliśmy pełen przekrój wiekowy ludzi i psów, wszyscy dawali radę i wydawali się być zadowoleni 🙂
Nie wykluczamy, że być może niektóre schody mogą stanowić problem dla niektórych psiaków, ale też „nie taki diabeł straszny jak go malują” – nasze poradziły sobie nawet na schodach, które przypuszczaliśmy, że mogą być problematyczne, czym po raz kolejny nas pozytywnie zaskoczyły.

Urlop, urlop i po urlopie
Oceniając ogólnie cały wyjazd, uważamy go za bardzo udany. Mimo tego, że niektóre miejsca podobały się nam bardziej, a inne mniej, to nasza podróż po Czechach z  psami okazała się przyjemnością. Mamy nadzieję, że nasze doświadczenia przełożone na ten tekst pomogą Wam w planowaniu Waszych wyjazdów oraz, że zebrane informacje i wskazówki to ułatwią. Życzymy udanych wojaży!

Dodaj komentarz