Psie sporty – dogtrekking

Dogtrekking, to dyscyplina zyskująca w Polsce coraz większe rzesze miłośników.
Wiele osób mówi nawet śmiało, że ten sport uzależnia – w pozytywnym tego słowa znaczeniu, oczywiście. Na czym polega, dlaczego tak wciąga i jak zacząć przygodę z nim?

Czym są dogtrekkingi?
To tzw. biegi na orientację w towarzystwie czworonożnych przyjaciół. W biegach na orientację chodzi o to, żeby przemierzać teren (najczęściej las) w poszukiwaniu kolejnych punktów kontrolnych, posługując się mapą.
Czy trzeba biegać? Jasne, że nie J Wielu wytrawnych trekkerów oczywiście decyduje się na pokonywanie tras biegiem, ale nie jest to wymóg – można je przemierzać maszerując.
Na niektórych imprezach wszyscy uczestniczy startują równocześnie, a na niektórych każda osoba/grupa ma wyznaczony czas startu.

Punkty kontrolne, to rozmieszczone na trasie tzw. lampiony lub słupki. Ich ilość może być różna. Są one zaznaczone na mapie wraz z numerem i małą wskazówką dotyczącą ich położenia. W zależności od regulaminu zawodów, kolejność ich zaliczania może być narzucona lub dowolna. Ich potwierdzanie może odbywać się w różny sposób – analogowy (np. za pomocą specjalnego dziurkacza) albo elektroniczny (za pomocą specjalnego chipa).

Dystanse i poziomy trudności są różne. Dzięki dużemu zainteresowaniu i mnogości tego typu imprez, każdy znajdzie coś dla siebie. Niektóre zawody dedykowane są typowo właścicielom psów i zwane są one właśnie dogtrekkingami. Jednak organizowanych jest również sporo biegów na orientację, gdzie organizatorzy dopuszczają możliwość startu w towarzystwie psa – warto zawsze dowiedzieć się z wyprzedzeniem, jakie zasady panują przy danej imprezie.

Wyposażenie
Czego potrzebujemy, żeby wziąć udział w biegu na orientację/dogtrekkingu?
W zasadzie to niewiele. Konieczna jest mapa, ale ją dostajemy od organizatora biegu.
Mapy bywają różne – mniej i bardziej szczegółowe, jednak na każdej znajdują się oznaczenia dotyczące rozmieszczenia punktów kontrolnych i informacje nt. terenu. Najważniejsze to na początku poświęcić chwilę na dokładne przyjrzenie się mapie i zorientowanie się w terenie oraz zaplanowanie swojej drogi do danego punktu kontrolnego.
Przydatny bywa kompas, ale zdarzało się nam orientować i bez niego – wszystko zależy od terenu i rozmieszczenia punktów kontrolnych, czyli od poziomu trudności danej trasy.
Jeśli jednak już planujecie korzystać z kompasu, upewnijcie się zawczasu, że działa tak jak powinien. Zaopatrzyłam nas kiedyś w kompas ze średniej półki cenowej (60 zł) kupiony w jednym ze sklepów sportowych i na zawodach wyprowadził nas on w pole, bo coś mu przestało w pewnym momencie stykać, mówiąc kolokwialnie. Na szczęście byliśmy na niezbyt skomplikowanej trasie. Tuż po tym, pobrałam na telefon aplikację kompas (nie mylić z nawigacją!) – tak w zastępstwie, na okres przejściowy aż nie znajdziemy lepszego kompasu i… sprawdza się na tyle dobrze, że korzystamy już tylko z niego J
Odpowiedni strój, szczególnie obuwie – musi być wygodnie, ale i tak, żeby móc bezpiecznie chodzić po leśnych ścieżkach, a czasem i bezdrożach.
Oczywiście pamiętamy też o odpowiednich akcesoriach dla psa, takich jak: smycz, wygodne szelki czy jeśli nie biegamy – obroża. Jeżeli to impreza dla bardziej zaawansowanych, na trudnym terenie może być konieczne też obuwie dla psa – należy po prostu wziąć pod wzgląd gdzie startujemy, w jakiej formie, o jakiej porze itd.
Oświetlenie – jeśli spodziewamy się, że będziemy na trasie, gdy może już się ściemniać, warto mieć latarkę (wiele osób korzysta z tzw. czołówek). My raz przeceniliśmy swoje tempo i zaczęło zmierzchać, gdy byliśmy jeszcze w lesie 😉
Telefon – umiejętności umiejętnościami, ale problemy na trasie może napotkać każdy.
Apteczka – bo przezorny zawsze ubezpieczony.

Jak zacząć?
Najlepiej od łatwej trasy, żeby zobaczyć jak to wygląda, spróbować i nie zniechęcić się zbyt wysokim poziomem trudności. Moim zdaniem najlepiej postawić na początku na rytm bardziej rekreacyjny, a gdy już będziemy wiedzieć jak to wygląda „od środka” i złapiemy bakcyla – będziemy lepiej przygotowani do podwyższenia sobie poprzeczki.
Jeżeli regulamin przewiduje taką możliwość, to można wystartować w grupie, np. z kimś kto ma już jakieś doświadczenie w biegach na orientację.
Od czasu do czasu niektóre grupy biegowe organizują mini szkolenia, na których można zapoznać się z zasadami BnO, zobaczyć jak wyglądają mapy sportowe i dowiedzieć się najważniejszych informacji na temat startów w zawodach. W Bydgoszczy takie spotkanie instruktażowe było np. dwukrotnie organizowane przez Stowarzyszenie Wataha Bydgoszcz – w grudniu 2017 i październiku 2018 roku. Kto wie, może i w tym roku coś przygotują? 😉

Dlaczego…
… tak wielu pokochało ten sport? Zawody dogtrekkingowe cieszą się dużą frekwencją i rosnącym zainteresowaniem. Co w nich takiego jest, że przyciągają i cieszą osoby w różnym wieku, doświadczeniu i pochodzeniu? Dla mnie osobiście to czas na aktywne spędzenie wolnego czasu, okazja dla utrzymania bystrości umysłu i rozwinięcia umiejętności nawigacyjnych. Mam też silne poczucie, że jest to czas dla mnie i mojego psa.
A jak widzą to inni fani tej aktywności?

„W dogtrekkingach udział bierzemy od niedawna, ale wciągnęły nas na tyle, że staramy się nie opuścić żadnej okazji. To świetna forma spędzenia aktywnie wolnego czasu na łonie natury i okazja do poznawania nowych terenów spacerowych w okolicy, z których istnienia nie zdawaliśmy sobie nawet sprawy. Kolejnym atutem biegów jest całkowita dowolność tempa w jakim można przemierzać dystans, co nam osobiście bardzo odpowiada. Jest to też dobry sposób na socjalizację naszych czworonogów” – opowiada Aleksandra.

„Dogtrekkingi to dobra okazja do ruchu i świetny czas na budowanie więzi ze swoim pupilem, a także możliwość poznania nowych osób” – mówi Radu.

„To przede wszystkim świetna zabawa z psem, robimy coś razem – mamy zadanie, które trzeba wykonać. Można spędzić sporo czasu na spacerze, psisko będzie zadowolone, a my sprawdzimy się w nawigacji. Aktywne spędzanie czasu z psem to najlepsze co może się nam trafić, do tego dogtrekkingi zwykle odbywają się w pięknych okolicznościach przyrody. Najważniejsze jest to, że każdy może tego spróbować, bo nie potrzeba zaawansowanego sprzętu, czy wyśrubowanej kondycji – wystarczy dobry humor – relacjonuje Alina.

”Dla naszej rodziny to przede wszystkim cudownie spędzony czas w rozmaitych, nowych miejscach, kontakt z przyrodą i ciekawymi ludźmi. Dzięki dogtrekkingowi odkryliśmy zupełnie na nowo las, cudowny o każdej porze roku i pokochaliśmy inny rodzaj zmęczenia – widok uśmiechniętych zmęczonych psów i rumiane policzki dzieci po kilometrach spędzonych na wspólnej wędrówce jest bezcenny!” – podsumowuje Edyta.

To co, próbujecie? 🙂

Dodaj komentarz