Lokalizator raz jeszcze. Tractive – recenzja vol. 2

Choć już raz pisaliśmy tutaj o lokalizatorze Tractive GPS tracker, to widząc rosnące zainteresowanie, wracamy do tematu.

Tractive’a używamy już ok. 1,5 roku. Mamy wersję „Classic” (i to ją w tym tekście omówimy), kupioną dla Aparta i przez niego użytkowaną. Na początku byliśmy tym urządzeniem zafascynowani i bardzo z niego zadowoleni. Czy to zmieniło się z czasem? Ani trochę! Co więcej, utwierdziliśmy się w przekonaniu, że jest to akcesorium naprawdę godne polecenia.
Jeżeli pierwszy raz spotykacie się z tym urządzeniem i chcielibyście poznać podstawowe informacje dotyczące go, zajrzyjcie do naszej pierwszej recenzji: Tractive GPS Tracker.

W tym wpisie nie będziemy ponownie omawiać z czego się składa czy jakie są jego podstawowe funkcje. Poruszymy tu tylko te kwestie, o które wiele osób nas pytało oraz podzielimy się spostrzeżeniami po ponad rocznym okresie użytkowania Tractive’a. Jest to w pewnym sensie uzupełnienie poprzedniej recenzji.

Kupiliśmy, otwieramy paczkę, a tam…
Lokalizator, ładowarka, klipsy do zaczepienia, instrukcja obsługi. I tyle, więcej nie trzeba. Często jesteśmy pytani o kartę SIM (ponieważ inne lokalizatory wymagają takowej) – nie, nie kupowaliśmy żadnej karty, to konkretne urządzenie tego nie wymaga.
Teraz konieczna jest aktywacja. Każdy Tractive ma swój unikalny kod, a aktywacja polega na przypisaniu danego egzemplarza do konkretnego zwierzęcia. Odbywa się to przez stronę producenta i jest to nieskomplikowana procedura, przez którą zostaniecie krok po kroku przeprowadzeni.

Wykupując abonament mamy do wyboru dwa plany utrzymania: podstawowy i premium.
Nam zależało na dostępności do profilu psa z różnych kont oraz śledzeniu położenia na całym świecie, a nie tylko w granicach kraju, dlatego zdecydowaliśmy się na opcję premium.
Dodatkową opcją było ubezpieczenie urządzenia od zniszczenia lub zgubienia – z przezorności wykupiliśmy również to ubezpieczenie, ale już wiemy, że przedłużając abonament (co będzie miało miejsce za około pół roku) nie zrobimy tego ponownie. Z jednej, prostej przyczyny – Tractive był przez nas używany w różnych miejscach, warunkach i sytuacjach, i… ani drgnął 😉 Nigdy nie zabezpieczaliśmy go żadnymi dodatkowymi elementami, Apart w charcich biegach i zabawach go nie oszczędzał, gadżet ten niejednokrotnie zaznał uderzeń w ziemię, ślizgów po trawie czy kąpieli w wodzie i błocie, a ku naszemu zadowoleniu, nigdy się nie odczepił, ani nie uległ zniszczeniu. Oczywiście nie mówimy, że takie ubezpieczenie jest złą opcją, bo nie jest, w końcu to tylko przedmiot – po prostu nasza luźna obserwacja jest taka, że nam osobiście przedłużenie go raczej się nie przyda.

Użytkowanie
Urządzenie doczepiamy do szelek albo obroży, w zależności od potrzeby – zaczep pomimo wielokrotnego odpinania i zapinania nie „wyrobił” się i nadal trzyma tak samo mocno jak na początku. Ważne – w opakowaniu powinniście dostać dwa różne zaczepy do wyboru, one nie są takie same. Wybierzcie ten, przy zapinaniu którego słyszycie „klik”.
Wersja classic pasuje do maks. 4 cm obroży (charcie obroże potrafią mieć do 5 cm szerokości, stąd ta uwaga).

Tractive towarzyszył nam w różnych miejscach i okolicznościach. W mieście, w lesie, w górach i w wodzie, w Polsce i za granicą – zarówno gdy byliśmy poza Polską z psem, jak i gdy Apart był w Polsce, a my w innym kraju – wszędzie wskazywał lokalizację bez zarzutu.
Jak widać na poniższym zrzucie ekranu, radzi sobie nie tylko w terenach zabudowanych, ale również w lesie.

Po włączeniu funkcji śledzenia na żywo, urządzenie pokazuje prędkość z jaką porusza się pies – sprawdziliśmy to zarówno w trakcie spokojnych spacerów, biegów jednostajnych, jak i interwałowych, a nawet podczas jazdy samochodem na autostradzie (jedno z nas było z psem w trasie w innym mieście, a drugie z domu łączyło się z urządzeniem). Gdy spacerowaliśmy z psami osobno, widząc na telefonie lokalizację i tempo poruszania się psa, byliśmy w stanie „wyśledzić” się i wyjść sobie na przeciw. Tractive zawsze pokazywał nam poprawne położenie i prędkość przemieszczania się niezależnie od tego w jakiej odległości od psa byliśmy – czy kilka metrów czy kilkaset kilometrów.

Warto dodać, że aplikacja pokazuje na mapie nie tylko lokalizację psa, ale i naszą, także nawet jeśli przyszłoby Wam szukać psa na nieznanym terenie, to będziecie wiedzieć, gdzie jesteście i w którym kierunku iść.
Na mapie są też oznaczone nazwy ulic i szlaki (np. te w Puszczy Bydgoskiej).

Jeśli chodzi o widok mapy, to mamy trzy opcje do wyboru, które możemy sobie w dowolnej chwili przełączyć: standardowa mapa, widok OSM (OpenStreetMap), satelita.

Nawet jeśli wiemy, gdzie mniej więcej znajduje się zaginiony pies, to namierzenie go ludzkim wzrokiem może nie być takie szybkie, gdy np. jesteśmy w lesie, a szczególnie, gdy zrobi się ciemno. Na całe szczęście, Tractive ma możliwość włączenia w urządzeniu białego światła oraz brzęczyka emitującego wysoki, jednostajny dźwięk. Robi się to jednym kliknięciem w aplikacji, uruchomienie tych funkcji trwa ok. 10 sekund. Ważna rzecz: pamiętajcie, że lepiej psa przyzwyczaić do tego dźwięku i zbudować pozytywne skojarzenia, żeby w razie nastania takiej potrzeby nie wystraszył się go i nie zaczął uciekać!

Osobiście, dla lepszej widoczności psa, zdarza nam się czasami używać światełka na spacerach po zmroku, szczególnie w okresie zimowym, kiedy to bardzo szybko robi się ciemno.
A tak mniej więcej wygląda to światełko w lesie po zmroku:

Jak niektórzy wiedzą, braliśmy też udział w przełajowym biegu z przeszkodami Hard Dog Race i także w trakcie tych zawodów Apart miał na szelkach lokalizator. Gadżet został wystawiony tym samym na wiele prób, ponieważ w trakcie biegu zaliczyliśmy m. in. przeciskanie się w różnych miejscach, czołganie się w piachu i błocie, pływanie i nurkowanie.
Wynik testu wytrzymałości zdał na szóstkę. Tracker nie zgubił się, nie poluzował, nie zniszczył i wskazywał wszystkie parametry jak zwykle.

Oprócz standardowego dostępu do informacji o lokalizacji psa, z poziomu konta użytkownika, mamy również możliwość „udostępnienia lokalizacji” innym osobom (nie posiadającym konta Tractive). Co prawda nie będą miały one możliwości podglądu w trybie śledzenia na żywo, ale po kliknięciu w specjalnie wygenerowany link, będą móc zobaczyć położenie psa na mapie, w standardowym trybie. Udostępnienie może być udzielone poprzez:
– łącze, które można podlinkować wybranym osobom (będą miały one dostęp dopóty, dopóki nie usuniemy tego wygenerowanego adresu)
– e-mail (wybrane osoby otrzymują e-mailowe zaproszenie i w momencie potwierdzenia go, uzyskują dostęp do obserwowania pozycji zwierzęcia) – w tym wypadku możemy udzielić dostępu na stałe albo na 24 godziny.

Żywotność baterii w przypadku takiego zwykłego użytkowania (tzn. bez częstego włączania dodatkowych funkcji), to u nas nadal, tak jak było to na początku – około tygodnia.
Gdy stan baterii jest niski, dostajemy powiadomienie na tel., a dioda na urządzeniu zaczyna migać na czerwono, ale jeżeli chcecie, możecie także w dowolnym momencie sprawdzić poziom naładowania w aplikacji.

Podsumowując
Czy jest to najtańsza opcja na rynku? Nie. Ale i nie najdroższa, tak gwoli ścisłości.
A czy jest to opcja warta swojej ceny? Uważamy, że tak.
Czy polecamy? Tak. Dobrze sprawdza się jako zabezpieczenie pupila na co dzień, jak i w przypadku wyjazdów czy innych wypadów.
Nigdy nie wiadomo co się może wydarzyć. Kto zna naszego Aparta, ten wie, że to pies odwoływalny, posłuszny, pilnujący się człowieka i nie mający najmniejszych skłonności uciekinierskich, a jednak zainwestowaliśmy w to urządzenie i nie zamierzamy z niego zrezygnować. Wszyscy przecież dobrze wiemy, że w życiu mogą przytrafić się naprawdę różne sytuacje, których wcześniej sami nawet byśmy nie wymyślili…
Tractive GPS Tracker to naszym zdaniem dobry wybór, a jeśli chcecie doczytać szczegóły dotyczące kupna, planów abonamentowych i inne, zajrzyjcie na stronę producenta: Tractive

Dodaj komentarz